Wracając od Lee widziałem Lunę z Georgem, Harryego Z Ginny. A przez okno ujrzałem Rona i Lavender. Znowu?! Byłem tak zdziwiony, że wpadłem na ławkę... na której spała Miona. Niewiele mmyśląc złapałem ją i zaniosłem do łóżka. Zwołałem wszystkich nielicząc Miony.
-Dziś wieczór Hermiona wybiera zajęcie. - powiedziałem.
-Mnie nie ma! - zadeklarował Ron. Jasne jego nigdy nie ma.
-Okej. Dzisiaj ja z Luną wybieramy jedzenie. - z Luną.... Luną... Mój brat kocha Lunę!!
-My z Harrym przygotowujemy wystrój. - Zgłasza się Gin.
-To ja przygotuje śniadanie? - spytałem.
-Tak! - krzyknęła Ginny biegnąc do domu. Ja pokiwałem głową i zaśmiałem się.
*Oczami Hermiony*
Wstałam zdziwiona i poszłam do pokoju Ginny. Tam siedziała już Ruda.
-Przygotowałaś coooooś? - Spytała od progu.
-Tak. Ale nie powiem Ci co to. Pomożesz mi wybrać w co się ubrać?
-Jasne! Siadaj.
Po chwili Ginny znalazła dla mnie ten zestaw.
Ruda wybrała sobie to.
---—-----------------
Kolejny rozdział!
Napisany na telefonie.
Pozdrawiam moich czytelników.
<3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz