Bardzo krótki Rozdział, ale dziś dodaję 2 pisząc na telefonie. Pozdrawiam <3---------------*Oczami Hermiony*
Na wieczór przygotowałam zwykłą grę w Prawda/Fałsz.
-Polega ona na odpowiadaniu prawda lub fałsz. - poleciały pytania. - Zaczynamy ode mnie.
Ja:Harry kochasz Ginny?
Harry. : Prawda. Luna. Podoba Ci się ktoś?
Luna: Prawda. Fred.... - I tak graliśmy do 20.30 George, Luna, Harry i Ginny wyszli na spacer.
-Co słychać?-Spytał Fred.
-OK. A co u ciebie? - uśmiechnęłam się.
-Dobrze... Mam pytanie.
-Tak?
-PójdzieszzemnąnaimprezęuLee??
-Słucham? Możesz wolniej?
-Pójdziesz ze mną na imprezę u Lee?
-Oczywiście. - Zaśmiałam się i w tej chwili wróciła Ruda. Poszłyśmy do pokoju i zaczęłam się śmiać. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na przyjaciółkę.
-Idziemy do Lee!! - Pisnęła.
-Wiem. Ale kiedy.?
-Jutro.
-Okej. - Westchnełam i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel i wyszłam ubrana w zwykły podkoszulek i spodenki. W pokoju siedzieli bliźniacy. Spojrzeli na mnie i uśmiechnęli się.
-No no no. Miona. To ty?
-Nie. Święty Alfons. - Przez ten rok zmieniłam się. Ruszyłam dp łóżka, mruknełam "Branoc" i zasnęłam.
_________Następnego dnia_________
Wstałam rano i przygotowałam śniadanie. Zjadłam sama i ruszyłam się przygotować. Za godzinę idziemy do Lee.
Znalazłam taki zestaw.
środa, 17 grudnia 2014
Rozdział 3.
Rozdział 2.
*Oczami Freda*
Wracając od Lee widziałem Lunę z Georgem, Harryego Z Ginny. A przez okno ujrzałem Rona i Lavender. Znowu?! Byłem tak zdziwiony, że wpadłem na ławkę... na której spała Miona. Niewiele mmyśląc złapałem ją i zaniosłem do łóżka. Zwołałem wszystkich nielicząc Miony.
-Dziś wieczór Hermiona wybiera zajęcie. - powiedziałem.
-Mnie nie ma! - zadeklarował Ron. Jasne jego nigdy nie ma.
-Okej. Dzisiaj ja z Luną wybieramy jedzenie. - z Luną.... Luną... Mój brat kocha Lunę!!
-My z Harrym przygotowujemy wystrój. - Zgłasza się Gin.
-To ja przygotuje śniadanie? - spytałem.
-Tak! - krzyknęła Ginny biegnąc do domu. Ja pokiwałem głową i zaśmiałem się.
*Oczami Hermiony*
Wstałam zdziwiona i poszłam do pokoju Ginny. Tam siedziała już Ruda.
-Przygotowałaś coooooś? - Spytała od progu.
-Tak. Ale nie powiem Ci co to. Pomożesz mi wybrać w co się ubrać?
-Jasne! Siadaj.
Po chwili Ginny znalazła dla mnie ten zestaw.
Wracając od Lee widziałem Lunę z Georgem, Harryego Z Ginny. A przez okno ujrzałem Rona i Lavender. Znowu?! Byłem tak zdziwiony, że wpadłem na ławkę... na której spała Miona. Niewiele mmyśląc złapałem ją i zaniosłem do łóżka. Zwołałem wszystkich nielicząc Miony.
-Dziś wieczór Hermiona wybiera zajęcie. - powiedziałem.
-Mnie nie ma! - zadeklarował Ron. Jasne jego nigdy nie ma.
-Okej. Dzisiaj ja z Luną wybieramy jedzenie. - z Luną.... Luną... Mój brat kocha Lunę!!
-My z Harrym przygotowujemy wystrój. - Zgłasza się Gin.
-To ja przygotuje śniadanie? - spytałem.
-Tak! - krzyknęła Ginny biegnąc do domu. Ja pokiwałem głową i zaśmiałem się.
*Oczami Hermiony*
Wstałam zdziwiona i poszłam do pokoju Ginny. Tam siedziała już Ruda.
-Przygotowałaś coooooś? - Spytała od progu.
-Tak. Ale nie powiem Ci co to. Pomożesz mi wybrać w co się ubrać?
-Jasne! Siadaj.
Po chwili Ginny znalazła dla mnie ten zestaw.
Ruda wybrała sobie to.
---—-----------------
Kolejny rozdział!
Napisany na telefonie.
Pozdrawiam moich czytelników.
<3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

